WEGAŃSKIE OPOWIEŚCI Z CAŁEGO ŚWIATA: HISZPANIA

Jak to jest być weganinem / weganką w Hiszpanii? Czy Hiszpanie dziwią się, że można wyrzec się jedzenia mięsa, sera i jajek? A jak z dostępnością wege produktów? Przeczytajcie!

“Wegańskie opowieści z całego świata” to cykl wywiadów, które przeprowadzam z roślinożercami żyjącymi w różnych zakątkach naszego globu. Pytam ich o to, jak im się, jako weganom, żyje tam, gdzie mieszkają. Jak dotąd, w ramach cyklu ukazały się wywiady na temat weganizmu w…

A dziś bierzemy na cel Hiszpanię. Wywiady tym razem będą dwa, zobaczycie dwa różne punkty widzenia.

Marcelina, moja pierwsza rozmówczyni, studiuje prawo, a w wolnym czasie wyczynowo trenuje łyżwiarstwo figurowe. Często bywa w Hiszpanii, ponieważ od półtora roku występuje jako jego reprezentantka w zawodach.

Jak to jest być weganką w Hiszpanii?

 Bycie weganką w Hiszpanii to czysta przyjemność. Nie raz mówiłam nawet, że niebycie weganninem w Hiszpanii to grzech. Nawet gdyby ze wszystkich sklepów zniknęły mleka roślinne, tofu, tempehy, seitany, burgery, pasty to bycie weganinem w Hiszpanii jest o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze niż w Polsce. Ilość, jakość, dostępność i różnorodność świeżych owoców oraz warzyw gwarantuje stałą dostępność pysznego jedzenia. Na ulicach San Sebastian jest więcej ‘warzywniaków’ niż piekarni, a te są tutaj na każdym rogu. Weganie mogą mieć tutaj trochę przekichane idąc do pierwszej lepszej ‘normalnej’ restauracji, bo w menu raczej nic się nie znajdzie, ale wynagradzają to liczne wegańskie knajpki. Zawsze warto sprawdzić wcześniej w necie miejsca z wegańskim jedzeniem.

Jak ludzie w Hiszpanii podchodzą do wegan i idei weganizmu? Panuje tolerancja, nikt nikomu do talerza nie zagląda czy raczej ludzie uważają to za totalne dziwactwo?

Weganizm jest tutaj bardziej popularny niż u nas. Rozmawiając ze znajomymi studentami okazywało się, że każdy zna choć jednego weganina i wiedzieli gdzie można znaleźć jakąś fajną knajpkę. Starsi ludzie byli raczej zdziwieni, że można rezygnować z własnej woli z mięsa, które jest tutaj przysmakiem (na wsi, sami chowają zwierzęta), ale nigdy nie spotkałam się z niemiłymi komentarzami czy brakiem akceptacji, a raczej z ciekawością – wszyscy próbowali moich dań. Wśród nowo poznanych osób panowała kompletna tolerancja, a nawet z własnej inicjatywy przynosili wegańskie jedzenie na nasze spotkania.

Jak jest z dostępnością wegańskich produktów w Hiszpanii? Trudno czy łatwo? Trzeba kombinować i jechać na drugi koniec miasta za parówką sojową czy w co drugim sklepie można takie produkty kupić? I czy są dostępne jakieś typowo wegańskie produkty, których w Polsce raczej nie można dostać lub jest to trudne?

Mleka roślinne dostępne są w każdym markecie. Prawie każdy sklep ma mleka roślinne swojej marki, do tego valsoja w kilku smakach, alpro i kilka innych firm. Każdy wybredny znajdzie tutaj coś dla siebie. W większości marketów znajdziemy też spory wybór innych produktów roślinnych (tylko w sieci Spar nic oprócz mleka nie było, a w BM market i Dia tylko jogurty i mleko). Zazwyczaj są oddzielne lodówki na dziale ze zdrowym jedzeniem, które są dość dobrze zaopatrzone- serki, jogurty, kilka rodzajów tofu, tempeh, seitan, różne burgery i trochę rzadziej: parówki, wędliny i sery. Gdyby komuś było mało to warto się udać do sklepów dietetycznych – taki odpowiednik naszych sklepów ze zdrową żywnością, ale tu są one połączone z apteką, i tam znajdziemy jeszcze więcej wegańskich pyszności jest to też jedyne miejsce gdzie znajdziemy ciemny chleb.

Miałaś w Hiszpanii jakieś zabawne przejścia związane z twoim weganizmem? Masz jakieś anegdotki?

Będąc na wsi mogłam sobie zerwać z sadów co tylko chciałam i zabrać do domu. Bardzo ich zdziwił mój wybór- jarmuż, szpinak i figi, czyli to czym karmią świnie.

Czy masz jeszcze coś do dodania w temacie weganizmu w Hiszpanii?

Jak zobaczycie sklep z rybami albo rzeźnika z mięsem radze szybko przechodzić bo smród jest nie do zniesienia

*

Drugiego wywiadu udzieliła mi Helena, która od czterech lat już siedzi w Hiszpanii. Jest fotografką, prowadzi nawet 2 blogi – jeden po hiszpańsku (klik), drugi po polsku (klik). Helena od dwóch lat jest wegetarianką, nosi się z zamiarem przejścia na weganizm (póki co je jeszcze sery i miód).

Jak to jest być weganką w Hiszpanii?

Jeżeli chodzi o jedzenie dostępne w marketach czy zwykłych sklepach to owszem jest ok. Chociaż jak patrzę na zakupy w polskim Lidlu np. to jest gorzej. Cały rok dostępne są świeże owoce i warzywa – to zaleta, ale w moim rejonie Hiszpanii (północ, prowincja Asturias) jest niestety wszystko droższe niż na południu.  Jeżeli chodzi o jedzenie na mieście to często trzeba się zadowolić sałatką i modlić się, żeby nie walnęli do niej jajka, bo lubią bardzo to zrobić. Ostatnimi czasy coraz częściej można zamówić w kawiarni kawę z mlekiem sojowym, nadal nie wszędzie, ale pomału widać postęp..

Jak ludzie w Hiszpanii podchodzą do wegan i idei weganizmu? Panuje tolerancja, nikt nikomu do talerza nie zagląda czy raczej ludzie uważają to za totalne dziwactwo?

Hiszpanie z natury są narodem bardzo tolerancyjnym, mało kto będzie krytykował, że nie jesz czegoś tam. Częściej można spotkać się z niewiedzą. Nie jesz mięsa, aha ok to może kanapka z jamonem. Jamon to przecież nie mięso… Kurczak w sumie też rzadko uważany jest za mięso. Kurczaka też nie jesz – aha no to z czym chcesz kanapkę? W tym momencie następuje wielka konsternacja czym cię nakarmić…

Jak jest z dostępnością wegańskich produktów w Hiszpanii? Trudno czy łatwo? Trzeba kombinować i jechać na drugi koniec miasta za parówką sojową czy w co drugim sklepie można takie produkty kupić?

Parówki sojowe można kupić w większości marketów sieciowych, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia, cóż z tego, że są sojowe, kiedy są napakowane masą E… Mleko sojowe czy inne roślinne raczej znajdziesz w każdym sklepie…

Miałaś w Hiszpanii jakieś zabawne przejścia związane z twoim weganizmem? Masz jakieś anegdotki?

Tak jak z tym jamonem, co to nie jest przecież mięsem. To jest codzienność, jak zamawiam w barze tapas to proszę bez mięsa i wędliny, ponieważ wędlina tutaj to wędlina, to już nie mięso. Jeszcze nie prosiłam kanapki wegańskiej, z tym myślę ze byłby kłopot. Póki co jem ser i jakoś mogę przeżyć.

Jeżeli chcesz coś jeszcze dodać od siebie w temacie weganizmu w Hiszpanii, bardzo proszę.

Hiszpanie generalnie to miły i niezbyt wtrącający się w nieswoje sprawy ludzie, zazwyczaj są skorzy do pomocy i nie krytykują innych. Wszystko jest super i pięknie nawet jak jest byle jakie. Ten brak samokrytyki czasem doskwiera, ale da się z nim żyć, chociaż bywa dziwnie, po tylu latach w Polsce człowiek się przyzwyczaił do innego myślenia.

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów! A jeśli jesteś roślinożercą mieszkającym poza granicami Polski i chciał(a)byś opowiedzieć mi co nieco na ten temat, daj znać!