2015 BYŁ MOIM ROKIEM

mortycja - podsumowanie 2015 roku

Obszerne podsumowanie 2015 roku – co mi się udało, co osiągnęłam, jakie cele zrealizowałam i jakie fajne rzeczy mnie spotkały? Sprawdź!

Koniec i początek roku to dla mnie zawsze ważny i bardzo motywujący okres – podsumowuję wtedy swoje dokonania, zrealizowane plany i w ogóle wszystko, co mnie w minionym roku spotkało, i snuję plany na kolejny rok. Planami na 2016 wkrótce się z wami podzielę, a dziś chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do 2015 i pochwalić się podsumować, co mi się udało i co fajnego mnie spotkało.

PRACA

2015 zdecydowanie był rokiem pod znakiem pracy. Prawie połowę roku spędziłam w nudnej, nierozwijającej i irytującej pracy, która doprowadzała mnie do bólów brzucha z nerwów, więc wreszcie ją porzuciłam i zaczęłam pracować na swój własny rachunek. Zaczęłam robić to, co lubię najbardziej, czyli pisać, i na tym właśnie zarabiać. Znalazłam pierwszych stałych klientów, mam za sobą wiele fajnych i ciekawych tekstów, i wiele, naprawdę bardzo wiele, przepracowanych godzin (przez które muszę zainwestować w okulary, hehe). Poza tym pod koniec roku zaczęłam też nieśmiało działać w jeszcze jednej branży, którą chcę się zajmować (robienie jednej rzeczy to dla mnie zbyt duża monotonia na dłuższą metę, poza tym boję się wypalenia zawodowego). Zaczęłam mianowicie… robić wegańskie żarełko na zamówienie. Przed świętami posypało się dużo zleceń, pichciłam go bladego świtu, ale było warto – klienci byli zadowoleni, ja zresztą też.

mortycja praca

BLOG

Znalazłam główny temat dla bloga, czyli swoją niszę – weganizm, dzięki czemu zyskałam rzeszę nowych czytelników (co miesiąc czyta mnie kilkanaście tysięcy osób, wow!), no i… zaczęłam być troszkę rozpoznawalna. Co jakiś czas podchodzi do mnie na mieście jakiś czytelnik lub – częściej – czytelniczka, żeby się przywitać, pochwalić bloga albo pogadać. Oczywiście, nie zdarza się to jakoś super często, ale dla mnie liczy się fakt, że się w ogóle zdarza – to jest super miłe. Tak że podchodźcie śmiało przybić piątkę, jeśli mnie wyczaicie na mieście (choć teraz, gdy przyszła prawdziwa zima, raczej nie będzie zbyt wiele okazji, bo mam zamiar do wiosny przesiedzieć w domu!) – robicie mi tym dzień i motywujecie, żebym dalej pracowała nad blogiem.

Na “dowód” (w cudzysłowiu, bo skrinszotów robić przecież nie będę, żeby faktycznie udowodnić, no heloł), że to właśnie temat weganizmu najbardziej interesuje moich czytelników, podrzucam 10 najpopularniejszych w 2015 roku wpisów na moim blogu (TYM blogu, poprzedniego, na blogspocie, nie ma w tym ujęciu):

  1. Weganizm dla początkujących
  2. 10 pomysłów na wegańskie śniadanie
  3. 10 pomysłów na wegańskie kotlety
  4. Weganie, którzy… nie rozumieją weganizmu
  5. Weganizm dla początkujących: roślinne zamienniki
  6. 12 pomysłów na wegańskie święta (przyda się w przyszłym roku!)
  7. Czy frytki w McDonaldzie są wegańskie?
  8. Czy można być po części weganinem?
  9. 10 pomysłów na wegańską zupę
  10. Kogo wkurwia weganizm?

Co do weganizmu – ogromnym sukcesem jest dla mnie też to, że dzięki moim wpisom kilka (przynajmniej o kilku wiem, dajcie znać, jeśli jest was więcej!) osób postanowiło spróbować swoich sił na 100% roślinnym stylu życia.

Poza tym, jeśli jeszcze o blogu mowa, w tym roku WRESZCIE udało mi się przenieść na swoją własną domenę, ogarnąć ładniejszy szablon i zrobić tematyczny nagłówek (choć jeszcze nad nim kombinuję, bo nie czuję tak do końca, że to właśnie to).

mortycja wegańskie blogi

WEGANIZM

Sam weganizm zasługuje też na osobny punkt. W październiku bowiem stuknął mi pierwszy rok na roślinach. W dodatku moje podręcznikowe wyniki badań mówią, że moja dieta jest jak najbardziej w porządku. Można? Można! Poza tym udało mi się przejść na wszystkie kosmetyki wegańskie, kolejny sukces!

mortycja weganizm

AKTYWIZM

2015 był dla mnie przełomowy także dlatego, że w końcu zaczęłam prężniej działać na rzecz innych – właściwie przede wszystkim zwierząt. Dołączyłam do dwóch organizacji – do Otwartych Klatek i do NoTest. Co prawda w ciągu ostatnich tygodni nie miałam za wiele czasu na aktywizm, ale ogólnie w ciągu roku uważam, że przyczyniłam się do wielu fajnych rzeczy, zwłaszcza w OK. Udało mi się na przykład pomóc w organizacji chyba największego wegańskiego eventu we Wrocławiu – Veganmanii. Byłam odpowiedzialna za stworzenie kącika dla dzieci i udało się to naprawdę fajnie.

Co do działalności na rzecz zwierząt, zrobiłam jeszcze dwie inne fajne rzeczy – zorganizowałam zbiórkę pomocy dla wrocławskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt (do akcji przyłączyło się kilka fajnych wrocławskich knajp i efekty finalne aż przerosły moje oczekiwania – uzbieraliśmy bardzo dużo fantów i prawie 700 zł! Zresztą możecie o tym dokładniej przeczytać w krótkim podsumowaniu zbiórki) i… uratowałam przed utopieniem piątkę małych kociaków, a potem znalazłam im nowe domy (jeden maluch u nas został).

mortycja koty

mortycja koty

HOBBY I CZAS WOLNY

I w tej dziedzinie udało mi się kilka fajnych rzeczy. W końcu nauczyłam się szyć na maszynie, przeczytałam 55 książek (przeczytajcie zresztą podsumowanie książkowe roku) i wkręciłam się w robienie zdjęć (a to dzięki wyzwaniu fotograficznemu Jest Rudo). Poza tym w 2015 W KOŃCU udało mi się wziąć udział w zombie walku – od lat o tym marzyłam, ale jakoś zawsze dowiadywałam się po fakcie (bo ja zawsze o wszystkim dowiaduję się ostatnia).

zombie walk wrocław 2015

INNE POWODY DO MRUCZENIA

W 2015 radochę sprawiło mi jeszcze wiele rzeczy, ale do tych, których po prostu nie mogę pominąć, zaliczają się na pewno:

  • 3 nowe tatuaże – koteł z Cheshire i kapelusznik, Muminki, lisek,
  • zafarbowanie włosów na niebiesko, o czym marzyłam od dawna,
  • nowe kigurumi – mam taką kolekcję, że w każdy dzień tygodnia mogę chodzić w innym!
  • urodzinowy halloweenowy bal przebierańców,
  • impreza-niespodzianka, którą zorganizowałam Jackowi,
  • kolorowanki dla dorosłych – totalnie poddałam się tej modzie i wsiąkłam na maksa!

mortycja tatuaże

mortycja 2015

No, i to właściwie byłoby na tyle. I tak tego bardzo dużo! A co u was fajnego się wydarzyło w 2015? Z czego jesteście zadowoleni? Jakie plany zrealizowaliście? Co ciekawego wam się przydarzyło? No jak ja się już pochwaliłam, to i wy się pochwalcie, śmiało!

Pst, przeczytajcie też: A więc chcesz zmienić swoje życie w nowym roku?

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!

  • Pingback: NAJLEPSZY ROK W MOIM ŻYCIU, CZYLI PODSUMOWANIE 2018 | Aśka Rzeźnik (wcześniej Mortycja.com)()

  • Bogaty rok i inspirujący wpis, 55 książek, całkiem sporo :)

  • gratuluję udanego roku! moje podsumowanie też nie najgorsze, chociaż mam trochę trudnych planów na przyszły rok. podczytuję też Twojego copywriterskiego bloga, a nuż się przyda ;)

  • Świetne podsumowanie, gratuluję tak intensywnego i bogatego roku :)

  • Mortycja! Muszę ci pogratulować i robie to czując jak mnie coś niemiło kłuje w oko :P BO KILKA Z PUNKTÓW, KTÓRE TY JUŻ SOBIE ODHACZYLAŚ w 2015 roku ja dopiero planuję wykonać w 2016. Wiesz pierwszy tatuaż, ostateczne przejście na weganizm itp. Możesz być z siebie dumna. Życzę, by kolejny rok był jeszcze bardziej czadowy i pozytywny.

  • Andy

    Boże. mój 2015 był taki intensywny po względem pracy że była albo praca, albo sen :v

  • Paulina Zienkiewicz

    To był Twój rok :) Zazdroszczę pracy, którą lubisz i w której się spełniasz. Pomysł z robieniem jedzenia na zamowienie moim zdaniem jest świetny :) Zresztą jak wszystkie inne