10 POMYSŁÓW NA WEGAŃSKIE ŚNIADANIE

…czyli początek nowego cyklu na blogu. Będzie pysznie, roślinnie i różnorodnie!

Znajomi wszystkożercy jako powód, dla którego NIE MOGLIBY zostać weganami podają przede wszystkim… brak wiedzy i pomysłów, co można by jeść i gdzie kupić składniki do wegańskich potraw. Pomyślałam, że to faktycznie może być dla wielu osób duży problem i uknułam nowy cykl na blogu. Będzie to właśnie „10 pomysłów na…” (śniadanie, obiad, tofu, słodkie przekąski itp.), czyli moje przepisy i pomysły i linki do przepisów cudzych. Wiem, że w wielu przypadkach może być to tylko wymówka, ale jeśli taką wymówkę zbiję pokazując całe mnóstwo pysznych możliwości, to być może jakiś odsetek tak usprawiedliwiających się wszystkożerców jednak się do weganizmu przekona? Któż to wie. Ja wierzę, że tak będzie! A nawet jeśli nie, to i tak część z Was upomina się (w ankiecie) o więcej przepisów na blogu, więc ktoś z tego z pewnością skorzysta!

Dobra, dobra, już bez przedłużania! Oto 10 moich naprędce wymyślonych pomysłów na wegańskie śniadanie. Część z nich można zabrać na wynos albo wykonać na miejscu w pracy. Aha, miejsca, w których możecie niektóre „nietypowe” składniki kupić, znajdziecie na końcu wpisu!

1. KANAPKI

Pomysł chyba najprostszy z możliwych! Osoby rozkminiające weganizm i planujące nań przejść zastanawiają się często, czym smarować chleb zamiast masła/margaryny. Oto moje propozycje:
– mocno dojrzałe awokado
– pasty
– wegański smalec
– pasztety
– oliwa (serio, Jacek czasami tak ponoć robi, że smaruje kanapeksy cieniutką warstwą oliwy z oliwek, żeby nie były za suche)
– nic! (jeśli na wierzchu mam sojową wędlinę i jakieś warzywko, to nie potrzebuję smarowania, ale może to tylko ja?)
Poza tym kanapeczki można sobie obłożyć syto warzywami, oprószyć przyprawami, albo walnąć na nie sojową wędlinę lub wegański ser. Ja ostatnio zajadam się kanapkami z pastą bezjajeczną ze szczypiorkiem albo z kremem czekoladowo-bananowym i truskawkami (na bogato!), a Jacek – z wegańskim smalcem i kiszonymi ogórami. No wiecie, kanapki to kanapki, żadna wielka filozofia, ale jeśli naprawdę NAPRAWDĘ nie macie na te wegańskie żadnego pomysłu, to dajcie znać w komentarzu (można anonimowo, bo pewnie wstyd), a edytuję post i kilka kanapkowych konfiguracji tutaj dopiszę.

2. PIECZONA OWSIANKA

Nienawidziłam owsianki, gdy byłam dzieckiem, bo dziadek, gdy gościłam u niego na wakacjach, częstował mnie na śniadanie taką paskudną rozgotowaną breją, fuj! Ale z rok temu zmieniłam swoje podejście, bo odkryłam owsiankę pieczoną!
Przepis uniwersalny jest taki: płatki owsiane (kij, czy błyskawiczne czy nie) sypiemy do miseczki, do tego opcjonalnie można dodać sobie np. zblendowane (polecam tę opcję!) albo pokrojone w kawałeczki owoce, jakieś orzechy, pestki itp., wszystko zalewamy roślinnym mlekiem do wysokości płatków, mieszamy i wsadzamy do nienagrzanego piekarnika – pieczemy 20 minut w 170 stopniach! O, a TU macie w bonusie przepis na mój śniadaniowy specjał – owsiankę, która smakuje jak ciasteczko!
Taką owsiankę można sobie nawet do pracy zabrać – jak macie 15-20 minut drogi, to akurat zdąży nieco przestygnąć, ewentualnie można sobie w mikrofali podgrzać.

3. MLEKO + PŁATKI ŚNIADANIOWE

Kolejny, po kanapkach, najprostszy i najbanalniejszy sposób! Jeśli musicie zjeść śniadanie na szybko, to ta opcja jest jak znalazł! Ja lubię płatki corn flakes (niekoniecznie te z Nestle) lub inne z typu prostych, ale do tego mleko czekoladowe – pycha, polecam! Mleko (tak, tak, roślinne) z płatkami można sobie też w pracy zjeść na dzień dobry, nawet jak nie macie mikrofali albo kuchenki, żeby je podgrzać – po prostu karton z mlekiem trzeba chwilę potrzymać pod strumieniem gorącej wody.

4. TOFUCZNICA

Czyli po prostu roślinny zamiennik tradycyjnej jajecznicy. Z tym przepisem też nawet chujowa pani domu z dwiema lewymi rękami sobie poradzi, bo to banał. Ale jaki pyszniutki banał!
Przepis uniwersalny jest taki: pokruszoną kostkę tofu wrzucacie na patelnię pokrytą cienką warstwą oleju, solicie czarną solą Kala Namak (ona daje właśnie taki jajeczny posmak i aromat) – ja daję zawsze tak z 4-5 szczypt. Dowalacie jeszcze pieprzu i ziół prowansalskich, opcjonalnie też ulubionych innych przypraw. Do tego jakieś dodatku, np. pieczarki, cebulkę, szczypiorek itp., co tam lubicie. Chwilę tak sobie smażycie na małym ogniu, powiedzmy do 10-ciu minut, ale pilnujcie, żeby się nie przyjarało! Potem dolewacie tyle wody, żeby Wam całość zakryło, czyli do poziomu tego tofu z dodatkami. Trochę zwiększacie ogień i czekacie, aż tofucznica wchłonie tę wodę. I już!
Co do dodatków, to ja zazwyczaj daję pieczarki i białą sojową kiełbaskę, ale ostatnio zrobiłam z pieczarkami, cebulką, szczypiorkiem i jarmużem i też było pycha! A co do jarmużu, to w ogóle dzisiaj u Jadłonomii macie przepis na jarmużową tofucznicę.

5. NALEŚNIKI

To jest zawsze super pomysł, nie tylko na śniadanie! No co tu dużo kryć, naleśniki, jeśli mają odpowiedni farsz, to po prostu zajebiste jedzonko. Ja polecam takie na przykład z serem jak u mamy, tylko, oczywiście, wegańskie. Przepis i na naleśniki i na ten ser podawałam TU. Również można sobie je zjeść z dżemem. Albo z sosem grzybowym, np. boczniakowym – przepis TU, tylko nie smażycie na maśle, ale na oleju, a zagęszczacie zblendowaną mieszanką 1 kopiasta łyżka naturalnego tofu + 1 kopiasta łyżka mąki + 1/4 szklanki wody. A jak nie macie boczniaków, to sos pieczarkowy też daje radę – przepis w TYM wpisie. Albo z wegańską nutellą (trzeba zblendować namoczone orzechy laskowe i namoczone daktyle z gorzkim kakao i odrobiną mleka, a w wersji na szybko – trzeba po prostu zblendować banany z gorzkim kakao!) i owocami.

6. NA SŁODKO, CZYLI SEREK LUB MUS

Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię sobie od rana podkręcić dobry humor śniadaniem na słodko, więc kreatywność w tym kierunku zawsze działa – zawsze coś zaimprowizuję! Polecam na przykład bardzo prosty serek z tofu i owoców – przepis TU – albo najcudowniejszy na świecie czekoladowy mus – przepis TU. Jak się uprzecie, to w sumie i ten serek i ten mus można wykorzystać jeszcze w innych śniadaniowych opcjach (kanapki, naleśniki), więc jak zrobicie hurtową ilość, to i tak się nie zmarnuje!

7. SAŁATKI OWOCOWE I WARZYWNE

Prościzna – najprostszą sałatkę można zrobić z trzech warzyw – sałaty, pomidora i ogórka, i też będzie git. Ja, oczywiście, jako wielki łakomczuch, polecam bardziej się postarać! Kiedyś podawałam na przykład przepis na sałatkę z ananasa, papryki, sałaty rzymskiej, selera naciowego, i kukurydzy, które to pyszności trzeba połączyć vegan majonezem (kupnym lub DIY – przepis TU) i voila! Pysznie, sycąco i na bogato! A jeśli macie ochotę na jakieś słodkości, to co stoi na przeszkodzie, żeby sobie owocową sałatkę ogarnąć?

8. KOKTAJL, SMOOTHIE CZY JAK TO TAM ZWAŁ

Jeżeli rano Wasze brzuszki protestują przed chowaniem do nich sytych wielkich śniadań, ale jednak burczą pod nosem, że coś tam by zjadły, to może koktajl owocowy będzie dobrym pomysłem? Najprostszy, jaki znam, to bananowy, polecam dodać nieco cynamonu. Blendować koktajle można na mleku roślinnym albo, jeśli macie sokowirówkę, na sokach, lub, od biedy, nawet na wodzie! Jeśli chcecie, żeby smoothie było jednak trochę bardziej sycące, polecam dodać namoczone wcześniej płatki owsiane, a dla dosłodzenia namoczone uprzednio daktyle. Oczywiście, i daktyle i płatki owsiane także blendujemy razem z całym koktajlem.

9. PO PROSTU OWOCE!

Jeśli pędzicie spóźnieni do pracy, w brzuchu burczy, a po drodze macie jedynie najzwyklejszy warzywniak albo Żabkę czy inny Freshmarket, to nie macie za dużego pola do popisu… Wtedy owoce będą jak znalazł! Znacznie lepiej hapnąć na śniadanie jabłko (świetnie sprawdzi się na śniadanie, bo zawiera pektyny – zapycha żołądek) albo banana niż siedzieć o pustym brzuszku i modlić się, żeby nie zaburczał, prawda? Ba, owoce to w ogóle jest super opcja śniadaniowa dla leniuszków – niczego nie trzeba przygotowywać, wystarczy mieć w domu zapas – ot, wstajesz, obierasz i chowasz do brzuszka.

10. PARÓWKI ALBO KIEŁBASKI

Weganie nie gorsi i też mogą sobie kiełbę albo parówę na śniadanie wciągnąć! Tylko, rzecz jasna, w wersji roślinnej. To może i nie jest jakieś super zdrowe śniadanie, bo to przetworzone jedzonko, ale who cares – nie dajmy się zwariować! Nie trzeba tego jeść codziennie, ale od czasu do czasu dobrze mieć taką opcję (zwłaszcza, że można to zjeść np. w pracy, jeśli ma się tam mikrofalę). Do paróweczki keczup, musztarda i grzanka i mamy śniadanie jak ta lala!

Jeśli wciąż Wam mało tych pomysłów, proszę bardzo, nie osiadam na laurach, mam dla Was jeszcze bonusowo kilka linków do śniadaniowych przepisów:
JAGLANICA – czyli wegańska wersja jajecznicy, ale z kaszy jaglanej/
KOKOSOWA JAGLANKA Z GRANATEM – gdy już znudzi Wam się owsianka.
OMLET
PUDING JAGLANY Z MARCHEWKĄ

Więcej pomysłów znajdziesz w mojej książce, w której cały osobny rozdział poświęciłam wegańskim śniadaniom.

ŚNIADANIA WEGAŃSKIE - PRZEPISY

OKEJ, A GDZIE TE DZIWNE RZECZY KUPIĆ?

O tym już pisałam TUTAJ. Poza takimi sklepami jak te ze zdrową żywnością, Piotr i Paweł czy Alma, a nawet Tesco i Biedronka (w Biedronce kupuję mleko – waniliowe i czekoladowe to moje ulubione! To waniliowe super smakuje w kawie!), polecam jeszcze odwiedzać wegetariańskie i wegańskie festiwale jedzeniowe (ja ostatnio właśnie na Las VEGas Feście zaopatrzyłam się w różne fajne pasty, jak ta bezjajeczna, czy wegański smalczyk) i knajpy z jedzeniem roślinnym, tam czasami też sprzedają swoje wyroby jak hummus, pasty do chleba itp. A jeśli mieszkacie w małej mieścinie, to macie do wyboru robienie wszystkiego samodzielnie (no, ale kto ma na to czas?), zrobienie dużych zapasów w większym mieście albo po prosty zakupy przez internet – tutaj z e-sklepów mamy do wyboru np. Evergreen (lubię, ale słabo, że wysyłają kurierem z Siódemki), Vegekoszyk czy nowo powstały Tofu to tu.
Najlepsze, moim zdaniem, i po prostu moje ulubione okazje, to:
– tofu naturalne Polsoja w regularnej cenie 4,99 zł w Społem we wrocławskim Feniksie
– mleko sojowe (również smakowe – waniliowe i czekoladowe) w Biedronce za 4,99 zł
– ser wegański mozarella (i do chleba i na pizzę – fajnie się topi i jest po prostu pyszny) Violife – w Evergreen – 55,40 zł za wielką kostkę 2,5 kg (u nas, aż wstyd się przyznawać, poszła w niecały miesiąc!)

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, gdzieś wyraziłam się zbyt skrótowo, albo nie wiecie, gdzie jakiś produkt kupić, lub macie swoje własne ciekawe pomysły na vegan śniadanka, piszcie w komentarzach!

[źródło zdjęcia tytułowego]