WEGANIZM W MEKSYKU – JAK WYGLĄDA I ILE KOSZTUJE?

Jak to jest być weganką w Meksyku? Czego brakuje? Ile kosztują warzywa i owoce? Czy łatwo kupić wegańskie parówki? Sprawdź!

Kilka lat temu robiłam na blogu taką serię – Wegańskie opowieści z całego świata. Mieszkałam wtedy w Polsce, ale robiłam po prostu wywiady z wegankami mieszkającymi w innych krajach, i wiecie co? W życiu bym wtedy nie powiedziała, że ja sama będę w tych krajach, o których czytałam jedynie w tych moich wywiadach, mieszkać! Na pewno nie powiedziałabym, że będę mieszkać we Włoszech… A co dopiero w Meksyku!

No a teraz proszę – mieszkam sobie tutaj już od ponad dwóch miesięcy i zastanawiamy się z Kajtkiem, czy nie zostać na dłużej (planowaliśmy posiedzieć tu pół roku, a na lato wrócić do Polski). I teraz to ja ze swojej własnej perspektywy opowiem Wam, jak to jest być weganką w Meksyku.

Od razu mówię, że mam małą próbkę – mieszkam w Playa del Carmen, popularnym turystycznym miasteczku, które jest bardzo zamerykanizowane. I właśnie o tym miejscu będzie ten wpis. Niektóre kwestie – jak choćby rodzaje dostępnych tu warzyw i owoców oraz ich ceny – można spokojnie przełożyć na inne miejsca w Meksyku, a niektórych nie. Ja obstawiam, że podobnie jak tutaj jest w bardzo dużych miastach i innych mocno turystycznych miejscowościach średniej wielkości, ale… mogę się mylić :) Weźcie na to poprawkę!

Sklepy i ich asortyment

Codzienne zakupy robimy przede wszystkim w pobliskim sklepiku ze zdrową żywnością. Regularnie dokupujemy głównie warzywa,  owoce i mleka roślinne, a zapasy innych produktów uzupełniamy raz na tydzień albo i rzadziej. Kiedy robimy większe zakupy, idziemy do pobliskiego hipermarketu Soriana. A od wielkiego dzwonu wybieramy się na łowy albo do 100% wegańskiego sklepu albo do Dac, o którym Wam już pisałam, gdzie jest wiele produktów na wagę i sporo rzeczy z tzw. kuchni świata niedostępnych w zwykłych sklepach.

Żebyście mieli porównanie do Polski – z tego co zdążyłam zauważyć, to nie ma tutaj takich średniej wielkości marketów jak w Polsce Biedronka czy Lidl. Są albo hipermarkety (np. wspomniana Soriana czy Walmart), albo małe sklepy seciowe (głównie Oxxo), albo nieduże prywatne sklepiki.

Hipermarkety nie różnią się za bardzo od tych, które są w Polsce. Można w nich kupić praktycznie wszystko – żywność, chemię domowę, AGD, ubrania… Za to sieciowe sklepy jak Oxxo, które tutaj są na każdym rogu jak w Polsce Żabka, mają strasznie ubogą ofertę – kupimy tam alkohol, napoje, słodycze i słone przekąski jak czipsy, i właściwie to tyle. Trudno tam zrobić jakieś sensowne spożywcze zakupy, nawet nieduże. Gdy poszłam tam pierwszego dnia po naszej wprowadzce do nowego mieszkania, aby kupić coś na śniadanie, to wróciłam z… czipsami z bananów i musem mango od Gerbera (oczywiście dosładzanym). Podobnie jest w wielu prywatnych sklepikach w centrum , ale te nastawione są przede wszystkim na turystów, którzy nie przyjeżdżają tu przecież gotować…

Dostępność i ceny warzyw i owoców w Meksyku

Choć ceny produktów spożywczych są porównywalne do cen w Polsce, to oczywiście nie jest to przełożenie jeden do jednego. Koszyk produktów czy jedzenie na mieście będzie mieć podobną cenę jak w Polsce, ale ceny poszczegolnych produktów będą się różnić. To w końcu inny kontynent. No więc i ceny warzyw i owoców się trochę różnią. W końcu to, co tutaj rośnie na miejscu, do Polski jest importowane. I odwrotnie – to, co w Polsce jest hodowane lokalnie, tutaj trzeba sprowadzać… Albo w ogóle nie da się tego kupić.

Poza oczywiście awokado, o którym na pewno wszyscy wiedzą, na miejscu można kupić takie cuda jak…

  • nopal (płaski kaktus),
  • jackfruit, czyli największy owoc świata, który w Polsce jest do dostania jedynie w puszce ,
  • mini mango, których nigdy w życiu nie widziałam go ani w Polsce, ani w innych krajach Europy,
  • platany, czyli coś, co wygląda bardzo podobnie jak banan, ale smakuje trochę inaczej i nie można tego jeść na surowo,
  • mnóstwo rodzajów papryki – zwłaszcza takie malutkie (np. habanero), które wyglądają niepozornie, ale są hiper ostre,
  • czy… trzcinę cukrową
  • no i oczywiście najlepsze na świecie świeże młode kokosy – woda z takiego kokosa jest po prostu najlepsza na świecie (i ta, którą w Polsce sprzedają w kartonach i butelkach, nijak się nie umywa do takiej świeżutkiej), a miąższ, który potem z tego kokosa można wyjeść, to też prawdziwy sztos!

Poniżej wrzucam Wam zdjęcie warzyw, którze sfotografowałam na naszych pierwszych zakupach tutaj na miejscu. To zrzuty z moich instagramowych stories.

warzywa w Meksyku warzywka2 warzywka3

Z warzyw dostępnych w Polsce można tutaj kupić m.in. buraki (!), brokuły, kalafior, ogórka, rzodkiewkę (również taką dziwną superdługą odmianę, której w Polsce nie widziałam), pomidory czy paprykę.

Jeśli chodzi o ceny, to wyglądają one mniej więcej tak…

  • szparagi – 169,90 $ (ok. 34 zł) / kg
  • cebula – 26,90 $ (ok. 5,40 zł) / kg
  • por – 22,95 $ (ok. 4,60 zł) / szt.
  • marchew – 12,90 $ (ok. 2,60 zł) / kg
  • kolendra (duży pęczek) – 6,90 $ (ok. 1,40 zł)
  • papaja – 20 $ (ok. 4 zł) / kg
  • banany – 13,80 $ (ok. 2, 80 zł) / kg
  • ananas – 19,80 $ (ok. 4 zł) / kg
  • jabłka – 52,80 $ (ok. 12 zł) / kg
  • limonki – 13,50 $ (ok. 2,70 zł) / kg
  • nopal – 29,80 $ (ok. 6z ł) / kg

Mówię “mniej więcej”, bo to nie jest żadna wyliczona średnia ceny – niektóre ceny są z hipermarketu (niektóre pewnie w dodatku z jakichś promocji), inne z tego naszego lokalnego sklepiku, gdzie jest drożej. Ale jakieś pojęcie o tym, ile to tutaj kosztuje, to Wam chyba daje :)

Przejdź na kolejną stronę (kliknij 2 poniżej), by czytać dalej!