WEGANIZM NIE JEST LEKIEM NA CAŁE ZŁO

Czy to prawda, że przy złej diecie żaden lekarz nie pomoże, a przy dobrej (czyli, wiadomo, wegańskiej) potrzebny nie będzie? ABSOLUTNIE NIE! I mówię to jako weganka i wielka orędowniczka roślinnego stylu życia.

Ostatnio trafiłam na jednym z wegańskich blogów na tekst, którego przekaz brzmiał mniej więcej tak – po cholerę ci lekarze protestują, lepiej niech wszyscy Polacy (to jedna rodzina, starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna) przejdą na weganizm, a będziemy żyli długo i szczęśliwie, i żadni lekarze nam potrzebni nie będą. Tekst był zakończony zdaniem mówiąc o tym, że przy złej diecie żaden lekarz nie pomoże, a przy dobrej (czyli, wiadomo, wegańskiej) potrzebny nie będzie. Brakowało tylko jeszcze odjazdu w stronę zachodzącego słońca i kojącej muzyczki. Jak tylko to przeczytałam, to naprawdę się wkurwiłam zagotowałam. Tak że nawet nie linkuję tych herezji, bo aż mi wstyd, że ktoś mógł coś takiego napisać.

Anyway wracając do mojego wkurwa… Hm, pewnie są weganie, którzy w doskonałym zdrowiu przeżyją całe swoje życie, ale ja do nich nie należę. Wiecie, jestem weganką już prawie 2 lata i nie mogę powiedzieć, abym magicznie ozdrowiała z wszelkich chorób. Jasne, czuję się o wiele lepiej, mam więcej energii, ale… mam też:

  • zapalenie żołądka i dwunastnicy, przez które 4 miesięcy temu (prosty rachunek mówi, że owszem, byłam już wtedy weganką, a mimo to) wylądowałam na stole operacyjnym, a które wywołała pewna złośliwa bakteria (chyba nie wiedziała, że jestem weganką i że z tego powodu powinna mnie omijać szerokim łukiem, cholera),
  • bielactwo, które jest chorobą nieuleczalną (no dobra, niby można coś tam leczyć, ale nie ma gwarancji, że przyniesie to skutek)
  • i cholerny katar, który towarzyszy mi dzień w dzień od wielu lat (tak, tak, nawet z takiego banału jak katar mnie magicznie weganizm nie wyleczył, coś takiego! Jak to możliwe? Przecież dobra dieta jest lekarstwem na wszystko!)

Podejrzewam również, że i przed wieloma innymi chorobami, czy to autoimmunologicznymi, czy to powodowanymi przez bakterie lub wirusy, też by mnie weganizm ani nie uchronił. ani z nich nie wyleczył. Nawet najlepiej zbilansowana dieta roślinna nie uratuje mnie także przed wypadkiem. I nie powstrzyma przed tym, żebym się regularnie badała upewniając się co do stanu mojego zdrowia.

Tak że… no sorry, nie ma opcji, żeby weganie mogli zapomnieć o istnieniu takich osób jak lekarze. Bo – no coś takiego! Breaking news! – weganizm nie jest lekiem na całe zło. Nie jest magiczną ochronną barierą przed wirusami, bakteriami czy grzybami. Nie daje nam magicznych mocy, dzięki którym jakimś cudownym sposobem nigdy nie staniemy się ofiarą wypadku. Ach, no i z głupoty, przez którą bywa, że lekarz jest bardzo pilnie potrzebny, też nie leczy. A szkoda, że choć tego ostatniego nie potrafi, bo bez wegan głoszących totalne bzdury, przez które wszystkich roślinożerców postrzega się jak niespełna rozumu, żyłoby się o wiele przyjemniej.

Nie zrozumcie mnie, proszę, źle. Ja wiem, że weganizm jest super dla zdrowia (ba, bardzo chętnie Wam nawet wysmaruję wpis na ten temat!). Jest wiele przesłanek, że to najkorzystniejszy dla zdrowia styl życia. I ja dobrze wiem, przed jak wieloma chorobami chroni (czy może raczej obniża znacznie ryzyko ich wystąpienia). I wiem też z własnego doświadczenia, że na weganie człowiek po prostu czuje się lepiej, ma więcej energii, wolniej się męczy… Ale przy tym jak mnie boli, to idę do lekarza, a jak mnie boli kurewsko, to dzwonię na pogotowie. I jeszcze na dodatek przynajmniej raz na rok na wszelki wypadek się badam. Wierząc w Wiedząc to, jak wiele mojemu zdrowiu może ta dieta roślinna dać, wierzę wiem też, że lekarze tak czy inaczej są i będą i mi, i innym potrzebni. Choćbyśmy wszyscy jak jeden mąż za radą autorki tego bzdurnego posta, do którego się odnoszę, przeszli na weganizm i chuchali i dmuchali na swoją dietę, by była faktycznie taka dobra.

Przechodźmy na weganizm, jasne! Zachęcam gorąco! Bilansujmy dobrze swoje diety i na byle kaszlnięcie nie żryjmy garściami antybiotyków i innych piksów, pewnie. Ale przy tym nie przeceniajmy weganizmu wierząc, że jest lekiem na całe zło, i nie deprecjonujmy znaczenia lekarzy.

Pst, sprawdź też:

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!