WEGANIZM DLA POCZĄTKUJĄCYCH: PIERWSZE ZAKUPY

pierwsze wegańskie zakupy

produkty, które, będąc roślinożercą, warto zawsze mieć w domu.

Przejście na weganizm nie jest takie hop siup, wbrew temu, co mówią wieloletni weganie. Na początku może być trudne ze względu na dawne przyzwyczajenia, ulubione smaki i… brak pomysłów, co sobie przygotować w domu na szybko na śniadanie, obiad, kolację czy zwykłą przekąskę w ciągu dnia. Wszystkożerca zawsze może sobie na szybko hapnąć jajecznicę albo kanapkę z czymkolwiek – w jego domu zawsze znajdą się produkty, które można wykorzystać do przygotowania szybkiego prostego posiłku. Tu trzeba z wszystkożerców brać przykład i też zrobić sobie odpowiedni zapasik takich podstawowych produktów, z których zawsze się coś w kuchni wyczaruje, gdy dopadnie człowieka głód albo gdy wpadną niezapowiedziani goście. Dlatego też, bazując na własnych kulinarnych doświadczeniach (a miejcie na uwadze, że bardzo lubię pichcić!), przygotowałam listę takich podstawowych produktów, w które, przechodząc na weganizm, dobrze się zaopatrzyć (i stale uzupełniać ich zapas, gdy się skończą, rzecz jasna). Obiecuję Wam, że będą Waszą bazą do posiłków i robiąc jakieś małe codzienne zakupy (tu mam na myśli świeże warzywa i owoce przede wszystkim), nawet takie do 10 zł, będziecie w stanie przygotować z nich fajny sycący posiłek! Ba, jeśli wyrazicie takie zainteresowanie (dajcie znać w komentarzach), to chętnie zrobię nawet nowy cykl na blogu – coś w stylu “obiad za dychę” – w którym będę Wam podrzucać pomysły, co dokupić do tych bazowych produktów, by zrobić pyszne jedzonko A teraz do rzeczy…

KASZA JAGLANA

Idealna np. z przyprawami i warzywami na obiad, jako zagęszczacz (i pyszny dodatek przy okazji, np. zamiast ryżu czy makaronu) do zup, baza do burgerów, deserów (np. domowego budyniu) czy nawet past do kanapek…

RYŻ (osobiście polecam brązowy i jaśminowy)

To chyba jasna sprawa – dodatek i zagęszczacz do zup, dodatek do warzyw i sosu na obiadek, baza do kotletów czy kleiku ryżowego, z którego można wyczarować kisiel, masło czekoladowe, a nawet placuszki; nada się też na śniadanie – ryż na mleku, mniam!

MAKARONY

– zwykły (ja bardzo lubię penne i farfalle) – do zup (np. najlepszej pomidorów na świecie!) albo na obiad z jakimś fajnym sosem (sosów do makaronu można wyczarować tysiąc pięćset sto dziewięćset opcji – polecam np. wegański boloński z granulatem sojowym, soczewicowo-pomidorowy, pieczarkowy… więcej pomysłów wkrótce w osobnym wpisie!)
– taki do zapiekania – lasagne albo canelloni – do tego jakieś warzywka, sos i fajna zapiekanka gotowa! Ja polecam np. pomidorową z zieloną soczewicą!

SŁONECZNIK ŁUSKANY

Polecam kupić dużą pakę (jest dość tanio w Biedronce na przykład), na pewno się nie zmarnuje! Słonecznik z pewnością docenią fani mizerii, bo można z niego zrobić śmietankę, ale fajnie się sprawdzi też jako baza do pasty kanapkowej, do ciasta, zamiast twarogu, czy jako posypka do zup, sałatek i kanapek.

SOJOWE: KOTLETY, GRANULAT, KOSTKA

Takich zamienników używam naprawdę bardzo rzadko, raczej sama wszystko przygotowuję (np. kotlety zdarza mi się robić z marchewki!), ale zawsze w domu są w razie “W” – jakby zachciało nam się tradycyjnego obiadku ziemniaki + kotlet + surówka. Granulat i kostka fajnie robią robotę w daniach, które zna się z czasów wszystkożernych – można np. kostką sojową zastąpić kawałki kurczaka w chińszczyźnie, granulatem sojowym mielone mięso w sosie bolońskim albo chili con carne.

SUCHE STRĄCZKI

Super ekstra źródło białka, w dodatku świetnie się nadaje do kuchennych eksperymentów – można z nim zrobić pasty (hummus!!!), kotlety, sosy, wegański majonez… wszystko (no przecież fasola jest strączkiem, a niektórzy weganie są zwolennikami poglądu, że wszystko lepiej zrobić samemu z fasoli!)!!! U mnie króluje przede wszystkim ciecierzyca i soczewica (zielona i czerwona).

PUSZKI

Wiem, wiem, wiem, że puszki to zło i pewna śmierć i że nie mają żadnych wartości i bla bla bla, ale pieprzę to! Nawet jeśli nie używacie ich na co dzień preferując świeże warzywa i samodzielnie ugotowane strączki, to polecam jednak na wszelki wypadek mieć te kilka puszeczek na stanie. Na pewno kiedyś się w końcu przydadzą (nie znacie dnia ani godziny!) – na szybki sos do makaronu albo do zupy pomidorowej zamiast koncentratu, na pastę do kanapek albo do chili con kasza, a woda po cieciorce na bezy!

MROŻONKI

Ratunek, gdy nie chce się wymyślać, przygotowywać wszystkiego, gotować, a w brzuszki burczy! Albo gdy wpada się do domu zaledwie na chwilę i trzeba coś wrzucić na ruszt i lecieć dalej! Polecam mieć na takie właśnie wypadki kilka paczek mrożonek – zupy, warzywa na patelnię, pyzy ziemniaczane, knedle z truskawkami lub śliwkami itp. Mnie wiele razy uratowały tyłek… czy raczej owijający się już wokół kręgosłupa żołądek! Polecam też zaopatrzyć się w mrożoną włoszczyznę, bo i warzywka na bulion nie zawsze chce się obierać i kroić, a kupne kostki rosołowe to, niestety, straszny syf.

PRZYPRAWY

To dzięki nim wyczarujesz smaki, za którymi tęsknisz. Ba, dzięki przyprawą zwykły ryż z patelni może smakować naprawdę wyśmienicie! Jako wszystkożerca totalnie nie doceniałam mocy przypraw. Dziś nie potrafię się bez nich obejść. Jako totalną podstawę, poza solą i pieprzem, polecam bazylię, zioła prowansalskie, czarną sól, curry, kumin, granulowany czosnek, ziele angielskie, ciemny sos sojowy i mieszanki przypraw (do kurczaka, do gyrosa, do dań z fasoli, do ryb).

PŁATKI DROŻDŻOWE

Cudo, dzięki któremu uzyskasz serowy smak. Świetne do posypania zup, sałatek, makaronów, ale też do przygotowania… sera z ziemniaków! To jakaś totalna magia, ale ser z ziemniaków w smaku naprawdę przypomina prawdziwy żółty ser!

*

Jak widzicie, nie ma na tej liście żadnych mlek roślinnych, tofu, tempehu i innych w niektórych miastach trudno dostępnych produktów (tylko mi nie mówcie, że kotlety sojowe w małym mieście trudno kupić, bo to nieprawda i słaba wymówka, a nawet jeśli byłaby to prawda, to ich zapas można zrobić sobie raz na rok w większym mieście, bo mają przecież długą datę ważności), bo i uważam, że wcale nie są one taką podstawą wegańskiej diety, a raczej dodatkiem. Jeżeli uważacie, że jakieś ważne dla początkujących wegan produkty pominęłam, koniecznie wspomnijcie o nich w komentarzach!

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!