NAJLEPSZY ROK W MOIM ŻYCIU, CZYLI PODSUMOWANIE 2018

podsumowanie roku 2018 na blogu

Podróże, podróże…

Poza urodzinowymi Włochami, o których już wspomniałam, mieliśmy jeszcze kilka innych wyjazdów. I ja sama też miałam!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)

Manchester – 5 dni dzikiego wegańskiego obżarstwa! Muszę w końcu ogarnąć wpis na ten temat, bo jest co polecać… Na ten moment powiem Wam, że trafiliśmy do świetnego fast fooda – knajpki V REV, gdzie serwowali m.in. takie oto burgery… Z kotletem, boczkiem i stopionym serem… I to wszystko wegańskie!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)

Bieszczady – pojechaliśmy tam w ramach wyjazdu wakacyjnego. Co prawda te wakacje były króciutkie, bo Kajtek sobie tak obtarł stopę, że o chodzeniu po górach nie było dłużej mowy, ale co pochodziliśmy to nasze! Jedno wiem – Bieszczady są piękne, cudowne, kojące… Faktycznie chodzenie po bieszczadzkich górach zmienia perspektywę patrzenie na świat. Piękna sprawa. Jeszcze tam wrócimy!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)

Warszawa – do Warszawy poleciałam na kilka dni, po to by odebrać paszport, ale przez wypadek, który mi się przydarzył, zostałam tam trochę dłużej. I w sumie na dobre mi to wyszło, bo pojadłam sporo pyszności (na przykład ramen z Vegan Ramen Szopu 4 razy na tydzień, hehe), spotkałam się z fajnymi ludźmi… No i pobawiliśmy się z K. w geocaching! Swoją drogą gastrorelacja z tego wyjazdu do Warszawy też czeka na opublikowanie, ups.

A to cudowne zdjęcie poniżej to ogród BUW. W zimie pewnie nie jest jednak tak spektakularny…


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)

Książ – co prawda tylko weekendowo, bo wpadliśmy tam na ślub i wesele znajomych, i to w cholernie zimnym październiku, no ale to przepiękne miejsce, tak że nie mogłam o nim nie wspomnieć.

Poza tym byłam też kilka razy we Wrocławiu  (moje naukochańsze miasto na świecie, na zawsze w moim serduszku!), no i dosłownie na chwilę w Katowicach, Krakowie i Poznaniu. Śmiesznie, że jak człowiek mieszka za granicą, to takie wypady wpisuje sobie w dział “podróże” :)


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)

Dalsza część podsumowania na kolejnej stronie – kliknij na 3 poniżej!