WEGAŃSKI JAGIELNIK TRUSKAWKOWY

Masz chrapkę na coś słodkiego? Sprawdź mój przepis na pyszny i super prosty wegański jagielnik (sernik z kaszy jaglanej) truskawkowy!

Jeżeli tak jak ja boisz się brać za wegańskie ciacha, których zepsucie drogo by cię kosztowało (dosłownie! W końcu tofu, nerkowce, mleczko kokosowe i tego typu ingrediencje wcale tanie nie są, a na porządną blachę ciasta “trochę” ich trzeba…), spróbuj przygotować ten truskawkowy jagielnik. Gwarantuję, że nie da się go zepsuć (no chyba, że spalisz kaszę…)! Jest super prosty, zdrowy (w końcu, wiecie, początek roku – niektórzy jeszcze się trzymają w postanowieniach zdrowego odżywiania), przygotowuje się go raz-dwa i wychodzi bardzo tanio. 

Wypróbuj też: Wegański czekoladowo-kokosowy jagielnik

PS. A żeby w trakcie mieszania łychą gotującej się kaszy nie było za nudno, włączcie sobie Chubby’ego i ani myślcie powstrzymywać się przed kręceniem pupą i tupaniem nóżką! A tak w ogóle – skoro już jesteśmy w temacie – co powiecie na wpisy muzyczne, w których pierwsze skrzypce będą grać skomponowane przeze mnie playlisty?

SKŁADNIKI NA WEGAŃSKI JAGIELNIK TRUSKAWKOWY

  • 4 kubki (1200 ml) mleka roślinnego waniliowego
  • 2 kubki kaszy jaglanej
  • 500 g truskawek (+ ewentualnie jeszcze kilka luzem)
  • 2 łyżki cukru trzcinowego (jeśli lubisz wyraźnie słodkie ciasta, to daj 4-5 łyżek)

POLEWA CZEKOLADOWA

  • 100 g daktyli
  • 2 łyżki kakao

I DZIAŁAMY!

1. Kaszę gotujesz na waniliowym mleku, póki go całego nie wchłonie (ok. 25 minut). Tylko nie zostawiaj tej kaszy tak samopas – wiesz, jaka z niej figlarka (a jeśli nie wiesz, to raz – właśnie tak dla eksperymentu – zostaw ją bez nadzoru, od razu sobie zapamiętasz, dlaczego tak nie wolno). Co jakiś czas, najlepiej co 5 minut, sprawdzaj, co u niej słychać i – żeby się za bardzo nie rozbrykała – dobrze ją wymieszaj!

2. Gdy kasza pochłonie całe mleko, po prostu zblenduj ją z truskawkami i cukrem. Możesz też dorzucić w bonusie kilka całych truskawek do zblendowanej masy. I tutaj właściwie twoja rola się kończy, bo…

3. …teraz pora na pieczenie! Wylej masę do tortownicy (najlepiej o 24 cm średnicy), włóż do piekarnika, ustaw temperaturę na 180 stopni, a minutnik na 50 minut.

4. Kiedy tylko włożysz ciasto do piekarnika, zalej wodą daktyle – niech się gagatki namoczą!

5. Gotowe ciasto wyjmij z piekarnika i odłóż na bok. Jeśli masz koty, to przykryj je  (ciasto w sensie, nie koty!) talerzem. Co prawda sierściuchy się nie nabiorą, że tam nic nie ma, ale przynajmniej nie będą podjadać. Szybko zblenduj daktyle z kakao i 6 łyżkami wody lub mleka roślinnego (tym razem takiego o jak najbardziej neutralnym smaku), posmaruj polewą ciasto (możesz też posypać wiórkami kokosowymi albo płatkami migdałów) i zostaw je do wystygnięcia.

A jak wystygnie możesz wcinać z dziką rozkoszą. Tylko podziel się, cholera, z innymi!

SMACZNEGO!

– WYPEŁNIJ ANKIETĘ NA TEMAT BLOGA –

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!