WIEK NIE MA ZNACZENIA

czyli kilka słów o różnicy wieku w związku.

Idziemy wieczorem do monopolowego po piwo, bo taki mamy kaprys, rozmawiamy i nagle z kontekstu rozmowy wynika coś w temacie różnicy wieku, na co wybucham śmiechem i przyznaję, że ciągle jakoś jeszcze nie ogarniam, że jest między nami aż 13 lat różnicy. Jacek w odpowiedzi również się śmieje i przyznaje, że i on tego nie czuje. Stwierdzam, że są dwie opcje – albo ja jestem nad wyraz dojrzała, albo on nie dorósł do swych lat. Oczywiście, zgodnie wybieramy opcję numer 2. Oboje bowiem wyglądamy jak gówniarze (Jacka często biorą za starszego brata Zuzy, a nie za jej ojca!) i… co tu kryć, często tak się właśnie zachowujemy!

Ale, ale! Powinnam zacząć raczej od tego, że jakiś czas temu napisała do mnie Czytelniczka z prośbą o wpis na temat różnicy wieku w związku. Swoją prośbę motywowała tym, że całkiem niedawno miała “okazję”, by się spotykać ze sporo starszym od siebie facetem i… stchórzyła. Przerosła ją ta różnica wieku, przeraziła. Mówię więc do Jacka, że dostałam taką wiadomość i dodaję “ja w ogóle nie czuję tej różnicy wieku, o czym mam tu pisać?”. Cóż, wychodzi, że właśnie o tym.

Dziś, biorąc pod uwagę mój całkiem świeży przecież związek, liczba określająca wiek to dla mnie tylko… liczba. Nic więcej! Wiem, że wielu ludzi głupio pozwala na to, by ta liczba nimi rządziła – mówią “wiesz, w moim wieku już nie wypada” albo strofują się nawzajem “ile Ty masz lat?”. Ja jednak do grona tych osób od dawien dawna nie należę! Dlatego też pozwalam sobie na kierowanie się, że tak słodkopierdząco rzeknę, sercem, emocjami. Jeśli coś sprawia mi radochę, to to robię. Jeśli w czyimś towarzystwie czuję się dobrze, swodobnie, to się z tą osobą spotykam, po czym czas pokazuje, co z tego wychodzi – zwykła znajomość, wielka przyjaźń, a może i love story. Bez oglądania się na jakieś durne konwenanse. Taka jest moja filozofia życiowa i stąd też wziął się mój związek z facetem, który jest o zaledwie 6 lat młodszy od mojej Rodzicielki!

Różnica wieku w związku to straszne sztuczne zjawisko, moim skromnym zdaniem. Na to się zwraca uwagę jedynie na początku, gdy się drugiego człowieka w ogóle nie zna – służy ta liczba jako jeden z czynników do wyobrażenia sobie, jaka ta nowo poznawana osoba może się okazać. Na dłuższą metę jednak nie ma to znaczenia, bo po prostu jeśli z kimś się świetnie dogadujesz, rozumiecie się niemalże bez słów, bawią Was te same głupoty, to kto by sobie zawracał głowę takimi pierdołami jak liczba lat, które upłynęły pomiędzy Waszymi narodzinami. Oczywiście, różnice będą się pojawiać w Waszych rozmowach, bo jednak wychowywaliście się w trochę innych czasach, ale to takie drobiazgi, na które nie zwraca się większej uwagi, a jedynie traktuje bardziej jako ciekawostkę. Na co dzień raczej sobie tej różnicy wieku się nie uświadamia i tylko od czasu do czasu pojawia się taka nagła myśl “cholera, 13 lat różnicy? nieeee… niemożliwe!”.

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!