WEGANIZM? ROBISZ TO ŹLE!

weganizm dla początkujących i jak przejść na weganizm?

Przeczytaj o 7 grzechach błędach głównych popełnianych przez początkujących wegan. Które sam(a) popełniasz?

Każdy, kto ma już za sobą początki diety roślinnej (wegetariańskiej czy wegańskiej) z całą pewnością zaliczył przynajmniej jedną wpadkę. Niech pierwszy rzuci bobem ten, kto nie popełnił żadnego błędu, który dziś wspomina z sympatycznym zażenowaniem!

wegańskie must have - produkty dla wegan

I pewnie znajdzie się wśród Was ktoś, kto chociażby nieświadomie wciąż jakiś popełnia…

Czy to źle? Pewnie, że nie. Ale prościej żyje się bez nich! Zaprezentuję więc 7 grzechów błędów głównych weganizmu, które dla mnie są najbardziej… klasyczne.

 

1. Rzucam mięso i zamieniam je na ziemniaki

Wiele osób jedzących mięso nie zastanawia się nad tym co je, po prostu wrzuca na talerz 6 ziemniaków, łychę surówki i dwa mielone. Jest obiad? Jest. No to kiedy przestanę jeść mięso, to mielonych nie położę tylko dorzucę kolejne dwa ziemniaki i łychę surówki.

Działając w ten sposób nie tylko sprawiamy, że po tygodniu czy dwóch zaczniemy zwyczajnie tęsknić za mięsem, bo wyraźnie czegoś w tych obiadach brakuje, ale też uczynimy naszą dietę mało wartościową. A ostatnie czego nam przecież trzeba, to usłyszeć od znajomych:

– A ty co taki niemrawy? To na pewno od tego braku mięsa!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez wcześniej Weganizujemy Polskę (@weganizujemy)

 

2. Brak suplementacji

Czyli błąd w bardzo dużej mierze powiązany z pierwszym. Mamy ziemniaki, mamy surówkę – no i fajnie! Nie zastanawiamy się znowu nad tym jakie składniki odżywcze porzuciliśmy.

Często też myślimy, że jeśli będziemy musieli zacząć brać suplementy, to przyznamy rację tym, którzy krzyczą, że dieta roślinna jest pozbawiona wartości odżywczych i szkodzi zdrowiu.

Warto jednak zadać sobie pytanie: jakich “wspomagaczy” często potrzebuje dieta mięsna? Leki na zgagę, podwyższony cholesterol, na lepsze trawienie… trochę tego znajdziemy. Nie warto więc zakotwiczać się na tym “co oni powiedzą” i ze spokojem przeanalizować, czego w naszej diecie może rzeczywiście być trochę mniej.

I tu na pewno wskażę witaminę B12, której suplementacja jest kluczowa dla wegan, ponieważ występuje głównie w mięsie (które – ciekawostka – przeważnie jest o nią wzbogacane) czy jajach.

 

3. Błędny odczyt informacji o alergenach

Decydując się na dietę roślinną, bardzo szybko łapiemy nawyk czytania składów produktów; czy to nowych, czy tych, które kupujemy często, ale obawiamy się nagłej zmiany składu i dodania czegoś niewegańskiego.

Wielu wegan, zarówno tych starych wyjadaczy jak i całkowitych świeżaków odrzuca przy tym produkty, przy których składzie widnieje pod koniec magiczna formułka: może zawierać… .

Pamiętajcie, że to tylko informacja dla alergików!

Jeśli widzicie, że nowa gorzka czekolada “może zawierać mleko”, to spokojnie ją kupcie i zjedzcie z przyjemnością. Ten fragment składu oznacza, że na tej samej hali produkcyjnej produkowane jest żywność, która zawiera mleko i jego mikro-ilości mogą (ale nie muszą!) przedostać się do waszej gorzkiej czekolady. A to zdecydowanie nie czyni jej niewegańską!

może zawierać mleko - czy to produkt dla wegan

 

4. Wegański terror

Kiedy mocno angażujemy się w ochronę życia zwierząt i wegański styl życia, możemy popaść w paranoję. Zafiksować się na tym, że to jedyna słuszna droga i wszystko co inne, jest absolutnie złe i niedobre.

Żyjąc w takim przeświadczeniu, nietrudno jest – niekoniecznie świadomie! – stać się uciążliwym dla otoczenia. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez wcześniej Weganizujemy Polskę (@weganizujemy)

Nie zapominamy o tym, że najlepszą drogą do promowania weganizmu jest dobre jedzenia (przez żołądek do serca), uśmiech i pozytywne wibracje.

Krytykowanie czyichś wyborów, wykłady na temat rzezi kierowane do osoby wchodzącej do sklepu mięsnego i obrażanie się na mamę, która miesza nasz rosół łyżką z rosołu kurzego na pewno nie przyniesie zamierzonego efektu.

 

5. Porzucanie znajomych jedzących mięso

Problem, który może wiązać się z punktem 4.

Jeśli nie wrzucimy trochę na luz, to nasze postrzeganie świata może się zmienić tak diametralnie, że każdy nasz znajomy, który nie zechce przejść na weganizm razem z nami, może okazać się dla nas nie do zaakceptowania.

Jeśli kiedykolwiek przyszło Ci na myśl, że powinieneś odciąć się od ludzi, którzy jedzą mięso to zastanów się: czy nie lepiej swoją genialną, wegańską carbonarą zacząć pokazywać im wegański świat?

I przede wszystkim: czy nie wystarczy po prostu zaakceptować ich tak, jak sam chciałbyś być akceptowany?

 

6. Czy mogę mieć mięsożerne zwierzęta?

Koty i psy to jedne ze zwierząt, które najczęściej dopełniają nasze grono rodzinne.

Decydując się na dietę roślinną często obawiamy się czy nie będziemy hipokrytami, kupując mięso/wyroby mięsne dla naszych pupili? Czy bardziej wartościowe będzie nie przygarnianie mięsolubnego zwierzaka, czy uratowanie kotka ze schroniska/fundacji?

Widzę jeden złoty środek w tym dylemacie: dać sobie więcej luzu. Ponownie.

Jeśli chcesz przygarnąć pieska, to go przygarnij! Ideą mądrego weganizmu powinno być eliminowanie produktów odzwierzęcych tam, gdzie nie są absolutnie potrzebne.

Kot jest zwierzęciem mięsożernym i po prostu musi jeść mięso. Człowiek – nie. Kup więc mięsną karmę dla swojego mruczka, sobie przygotuj tofucznicę – i żyjcie razem długo i szczęśliwie!

 

7. Obrażanie się na własne błędy czyli podejście: wszystko albo nic

Jak wspomniałam na początku, na pewno każdemu z nas zdarzyły się jakieś wpadki. I nie dotyczy to tylko weganizmu, ale wszystkich aspektów naszego życia.

Nie zapominajmy o tym, że człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach!

Jeśli walniesz więc jakąś gafę, nie przejmuj się nią. Bądź dumny z siebie i swoich osiągnięć i absolutnie nie porzucaj ich tylko dlatego, że spróbowałeś nieweganskiego serniczka u babci, bo tak bardzo prosiła.

Po prostu następnym razem to Ty przygotuj dla babci całkiem wegański tofurniczek – może zasmakuje jej tak bardzo, że poprosi o przepis i zaniesie koleżankom?

wegańskie must have - produkty dla wegan

Pst, tekst napisała Martina, moja współpracowniczka :)

  • chiefer

    dobrze napisane :)

  • PSYCHOTOST

    Ja bym dodała jeszcze jedno – zmienianie się automatycznie w dietetyczne i medyczne guru. Widuję w internecie mnóstwo wegan bez żadnego przygotowania w tym temacie, a wiedzących nagle wszystko. Ty chociaż (mówię do Asi, Martinę serdecznie pozdrawiam 💜💜💜) mówisz o podstawach, które są już mocno zbadane w dietetycznym świecie i nie potrzeba być dietetykiem, żeby to zweryfikować (np. dużo warzyw, białko itp.) więc to jest ok moim zdaniem. Ale często widzę, że osoby po przejściu na weganizm nagle mają mnóstwo do powiedzenia, a nie mają podstaw wiedzy biologicznej. I potem pojawiają się youtuberzy, którzy namawiają, żeby przestać brać b12, bo ktoś kiedyś powiedział, że jest w spirulinie (prawdziwe) odstawiać leki, np. na depresję lub schizofrenię i leczyć się weganizmem (niestety też prawdziwe), raka też leczyć selerem naciowyk, gluten powoduje autyzm (widziałam, serio), miesiączka to zjawisko równie patologiczne jak krwawienie z płuc i trzeba dążyć do jej zaniku (100% true nawet poparte książkami) albo inne szkodliwe dyrdymały. I często też osoby po przejściu na weganizm ograniczają się tylko do wegańskich źródeł, a moim zdaniem to też nie jest dobre, zwłaszcza, a to bardzo częste, jak nie umie się weryfikować informacji. Wtedy można łatwo pomyśleć, że każda wegańska książka jest kompetentna, a każdy dietetyk wszystkożerca nic nie wie o odżywiania, a to nieprawda. No i z tego co napisałaś, Martino to “wegefaszyzm” jest dla mnie chyba najgorszy. Ostatnio ktoś zapytał żartobliwie w QnA yoyoutuberkę beauty, czy woli kiełbasę, czy ser, ona napisała, że lubi oba, a pod komentarzem od razu burza, że mamy nadzieję, że oba wegańskie, bo może by tak kota tej youtuberki zabić i przemielić na kiełbasę :/. Tak samo kiedyś przeczytałam, że ludzie jedzący mięso są “tymi samymi ludźmi” oprawcy z Auschwitz, co mnie bardzo osobiście uderzyło, bo nigdy nie byłam w stanie nawet znieść jednej historii o holocauście i zawsze ogromnie przerażało mnie okrucieństwo wobec ludzi zanim jeszcze ktokolwiek w moim domu pomyślał nad ograniczeniem mięsa.

  • karolina

    Swietny post :-) Ciekawe rady, jużzmiana diety z mięsnej na wegetariańską robi swoje. Choć w swoim przypadku zauważyłąm,że jakos zaczęłam barzdiej myśleć co jem . Odkrywac nowe smaki itd :-) Jestem wegetarianką i na razie dobzre mi z tym. Mam mięsożerncyh znajomych oraz przyjaciół i nie krytykuje ich wyborów, szanuję tak jak i oni szanuja moje :-)