JAK NAPISAŁAM I SAMODZIELNIE WYDAŁAM KSIĄŻKĘ? HISTORIA NA 2 URODZINY SMART VEGAN

jak napisać i samemu wydać książkę? Historia SMART VEGAN

Jak napisać i samodzielnie wydać książkę? Na drugie urodziny mojej książki zdradzam, jak to wyglądało krok po kroku!

 

Na dniach będę świętowała drugie urodziny książki, więc razem z dziewczynami z mojego Weganizujemy Teamu stwierdziłyśmy, że świętujemy cały tydzień! W ramach tego świętowania przygotowałyśmy dla Was mnóstwo ciekawych treści :)


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Aśka Rzeźnik (@askarzeznik)

Dziś dzień pierwszy urodzinowego tygodnia, wypadałoby więc zacząć od samego początku… Od tego, jak to wszystko się zaczęło.

Dziś zatem opowiem Wam historię powstania mojej książki. Jak to się wszystko zaczęło? Skąd pomysł? Skąd tytuł? I jako że książkę wydałam samodzielnie, to również powiem o tym, jak krok po kroku wyglądał cały proces wydawniczy. Zapraszam!

Przejdź na mój kanał i subskrybuj, by nie przegapić kolejnych filmów!

 

Wersja do czytania:

1. Skąd pomysł na książkę i jej temat?

Pisać uwielbiam od zawsze i odkąd pamiętam marzyłam o wydaniu własnej książki. Jak byłam w podstawówce, pisałam sobie jakieś opowiadania i marzyłam, że wydam książkę jako dziecko i że stanie się lekturą, i będziemy przerabiać je na lekcjach, haha.

Od lat tworzę też różne blogi, więc napisanie książki było kwestią czasu i… odpowiedniej motywacji. To mój chłopak mnie do tego popchnął. Męczył i męczył, aż wymęczył. Gdy zapytał w końcu:

– To kiedy Ty wydasz swoją książkę?

Odpowiedziałam “w przyszłym roku”.
No i żeby znowu nie zaczął męczyć, to faktycznie się zabrałam za pisanie.

A skąd pomysł na temat książki?

Cóż, brakowało mi na polskim rynku takiej pozycji, która przeprowadziłaby człowieka za rękę przez ten cały proces zmiany diety na roślinną. Ogromnej zmiany, nie kryjmy!

 

2. Jak wymyślić tytuł książki?

Z tym tytułem, to trochę zabawna sprawa – nie miałam pomysłu, wymyślałam same banały typu “ABC kuchni roślinnej” czy “Weganizm od podstaw”. No ale chciałam, żeby tytuł był prosty, ale też jednak się wyróżniał.

Wtedy mój chłopak, który pracuje w firmie o nazwie Smart Spin, wyskoczył ze… Smart Vegan. Wiecie, skojarzyło mu się z nazwą jego firmy i podpasowało… No i przyjęło się!

 

3. Jak napisać książkę? Proces tworzenia krok po kroku

Moja książka składa się z dwóch części – poradnikowej oraz kulinarnej, z przepisami. Najpierw zrobiłam sobie plan każdej części.

W poradnikowej chciałam poruszyć wszystko, co tyczy się weganizmu od strony diety, ale z takiej praktycznej codziennej strony. Czyli jak polubić się z tofu? Jakie mleko wybrać do kawy? Ale też jak poradzić sobie na wakacjach czy jak znosić drwiny znajomych?

Zapisałam sobie więc wszystko, co chcę poruszyć, i podzieliłam to na rozdziały.

Podobnie było z częścią kulinarną – bardzo chciałam, żeby to była książka, gdzie są przepisy na wszystko – i na śniadanie, i na obiad, i na słodycze, na przekąski na imprezę czy też podstawowe przepisy, np. na wegańską śmietanę.

Zapisałam więc pomysły na rozdziały, a potem każdy z nich wypełniłam listą moich własnych przepisów – znalazły się tam przepisy, które już miałam na blogu, przepisy które zawsze robiłam z głowy, ale też pomysły na przepisy, które dopiero miałam zrobić, wymyślić.

Jak listy były gotowe, przyszedł czas pracy – wyznaczyłam sobie liczbę stron do pisania na dzień i po prostu siadałam i wypełniałam te rozdziały do części poradnikowej. Szło to bardzo sprawnie!

Z gotowaniem było bardziej chaotycznie, nie było to tak zaplanowane. Wiele przepisów musiałam odtworzyć i zanotować dopiero, bo choć sama je wymyśliłam, to zawsze robiłam na oko, a tu nagle trzeba spisać dokładnie ilości składników…

Ale poszło całkiem szybko – w 4 miesiące miałam gotową pisemną część książki, pozostały zdjęcia i proces wydawniczy.

 

4. Selfpublishing, czyli samodzielne wydanie książki. Jak to się robi?

Kiedy miałam już gotową treśc książki, pozostało mi zrobienie zdjęć… A właściwie zlecenie zrobienia zdjęć, bo od początku wiedziałam, że zrobi to profesjonalista.

Do tego trzeba było zająć się całym procesem wydawniczym, czyli zlecić korektę, redakcję i oczywiście skład książki, a także znaleźć drukarnię.

Przez internet, chyba dzięki jakieś kobiecej grupie na Facebooku, znalazłam fotografkę Monikę oraz Olę i Sylwię, które działają w duecie i od a do zet przygotowują książki do druku.

Na początek lipca umówiłam się z Moniką na zdjęcia – co drugi dzień gotowałam po kilka, a nieraz nawet kilkanaście dań, i tak zdjęcia ponad 80 przepisów powstały w 2 tygodnie! Potem jeszcze musiałam czekać na obróbkę, jakoś do końca lipca, jak dobrze pamiętam.

Jak miałam zdjęcia, to ostro ruszyły prace nad przygotowaniem książki do druku.

Nie miałam wyobrażenia na temat tej książki, średnio u mnie w ogóle z taką estetyczną wyobraźnią… Ale poszłam do empiku, przeglądałam książki kucharskie i robiłam zdjęcia 1 strony z każdej książki, gdzie albo coś mi się podobało, albo nie podobało, i potem w paincie wyraźnie dziewczynom zaznaczyłam, co jest super, a czego totalnie nie chcę mieć u siebie.

Te wskazówki były strzałem w dziesiątkę, bo przygotowany projekt od razu mi się spodobał. I dziś wg tego samego projektu są tworzone wszystkie kulinarne ebooki mojego wydawnictwa.

Ale wracając do książki, to jak dziewczyny wzięły się do pracy, jakoś na przełomie lipca i sierpnia, to przed końcem sierpnia książka była gotowa i mogłam wysłać ją do drukarni!

A właśnie, drukarnia! Oczywiście też wybrałam ją już zawczasu, kilka miesięcy wcześniej. Jak? Też przejrzałam w empiku książki, spisałam drukarnie i potem do nich napisałam o wycenę… Przy okazji przeglądając też książki wyczaiłam też super papier, na ktorym chciałam mieć wydrukowaną swoją. No i oczywiście jak chciałam tak mam.

 

5. Ile to wszystko kosztuje i skąd wziąć na to pieniądze?

No niestety trochę trzeba się wykosztować. Ja za całość, czyli stylizację jedzenia do zdjęć i zrobienie zdjęć, korektę, redakcję, skład, przygotowanie do druku i wreszcie druk zapłaciłam około 25 000 zł.

To były oszczędności mojego życia.

Haha, żartuję, nie miałam żadnych oszczędności, po prostu pożyczyłam pieniądze w zamian za udziały w książce.

 

Happy end

I to jest właśnie cała historia mojej książki… Jak poszła do druku, to rozpoczęłam przedsprzedaż, a 28 września odbyła się premiera.

Co zabawne – jako że byłam świeżynką na rynku wydawniczym, nie miałam pojęcia jak to działa, i chciałam żeby świat jak najszybciej poznał moją książkę… To zamiast najpierw ją dostać, sprawdzić, a dopiero potem rozesłać do klientów, to ogłosiłam premierę tak na styk.

Tak że książka dotarła do magazynu i magazyn ją od razu zaczął rozsyłać do klientów, żeby dotarła do nich w dzień premiery… Oczywiście jednocześnie wysłali też moje egzemplarze, ale jak możecie sobie wyobrazić – do niektórych książka dotarła szybciej niż do mnie, haha.

Dobrze, że nie było żadnych fakapów!

I tak oto, moi kochani, książka SMART VEGAN jest już na rynku 2 lata. Dokładnie to w sobotę będzie obchodzić swoje drugie urodziny.

I oczywiście wciąż możecie ją kupować. Teraz nawet wyjątkowo z imienną dedykacją. Wypiszę Wam tam, co tylko sobie wymyślicie!

A tych, którzy się zastanawiają, czy to książka dla nich, zachęcam do pobrania darmowego fragmentu (klik). Poniżej załączam też spis treści :)

jak przejść na weganizm? Smart vegan

Jak przejść na weganizm? Smart vegan

jak przejść na weganizm - książka