DZIECI SĄ DLA LUDZI, KTÓRZY NIE MOGĄ MIEĆ KOTA

Ostrzeżenie dla Matek Polek: wpis ma charakter humorystyczny*. Nie palcie mnie na stosie!

To nieprawda, że każda kobieta marzy o słodkim pachnącym bobasku. Serio, nie wszystkie babeczki zostały stworzone do macierzyństwa. Przeznaczeniem niektórych jest zostać raczej… kociarami! Tak. Przyznaję, dzieci są słodkie i urocze, ale tylko gdy spełniają zasadę 3C – cudze, czyste i czasem! Nie dla wszystkich śmierdzące pieluchy, nocne płacze i świr na punkcie bezpieczeństwa dzidziusia. Grupa szturmowa CCL (crazy cat ladies) ponad małe dziecięce paluszki przedkłada różowe kocie poduszeczki i mięciutki włochaty brzuszek. A to nie jedyna dziedzina, w której kociaki biją bobasy na głowę!

Zacznijmy od najważniejszej kwestii – kot jest tak prosty w obsłudze, że bardziej się nie da. Pełna micha i czysta kuweta to gwaranty kociego szczęścia! A jak jeszcze mu rzucisz do zabawy jakiś śmieć typu nakrętka od butelki to już w ogóle radość, miłość i rzyganie tęczą! Z dzieckiem nie ma tak hop siup. Niestety, do kuwety go nie przyuczysz. No, jasne, do toalety owszem, ale to dopiero po latach. Kotek za to w kilka tygodni nauczy się, do czego służy kuweta. A i tyłka mu nie trzeba podcierać! Nakrętką od butelki też dziecka raczej nie zadowolisz… Dziecię intuicyjnie zdecyduje się raczej na zabawkę, która wydaje najbardziej na świecie denerwujące odgłosy, które w końcu przyprawiają Cię o wkurwa, o jakiego się nigdy nie podejrzewałaś. A o napełnieniu bobaskowi miski i wróceniu do swoich zajęć to w już ogóle zapomnij! Możesz błagać, płakać i wyklinać, ale taki mały człowiek nijak sam nie zje. No, nie da rady! Sorry, Winetou! A jeśli nawet pogodzisz się z tym, że musisz je karmić własnoręcznie (gdy już przestanie korzystać z pokarmu twojej własnej produkcji), to pogódź się od razu z tym, że cała Ty, całe dziecko i wszystko wokół będziecie tym jedzonkiem upaćkani. Kotek by tak nigdy nie zrobił! Kotałki szanują jedzenie!

Przejdźmy do spraw praktyczniejszych. Kot się przecież przydaje w życiu codziennym. Dziecko… no, czasem też (z kotem Cię nikt w kolejce nie przepuści, więc punkt dla bobasa), ale na ogół to Ty jemu bardziej.

Po pierwsze – można na kotałka zwalić winę. Za wszystko! Pozacinałaś się przy goleniu? Nieee, to kot Cię przecież podrapał! Rozsypałaś kakao po całej kuchni? A gdzie tam, to kot! Rozbiłaś ostatnią butelkę piwa swojego faceta zmęczonego w dodatku po całym dniu w robocie? Ależ skąd! To kotek, taki łobuz, znowu szalał po kuchennych meblach! Co więcej, na kota nikt się gniewał nie będzie, wystarczy jedno spojrzenie w tą słodką mordkę i cały gniew przechodzi! A dziecko (już pomijając fakt, że nie zabrzmisz zbyt wiarygodnie, gdy powiesz, że Cię podrapało po nogach do krwi czy wylazło własnymi siłami z łóżeczka, choć jeszcze samo nie umie podnieść głowy, i rozbiło butelkę stojącą w kuchni) nie zrobi oczek kota ze Shreka, to se ne da! Co najwyżej może wygiąć usta w podkówkę i zawyć jak syrena alarmowa, ale to chyba nie uspokoi niczyjego gniewu, tak mi się wydaje…

KOTY MORTYCJI

Kolejną niezaprzeczalną zaletą kotka jest brak reakcji (twojej, nie kotka przecież) “ołmajgad, morderca! duchy! demony! zginę!” na każdy podejrzany odgłos nocą w twoim mieszkaniu. A jak się wielbi horrory, to to naprawdę jest duuuuża zaleta. Ktoś się tłucze nocą po domu? Coś tam szura, szmera, skrzypi? Wiadomo, kot wariuje, idziesz spać dalej. I nawet gdy coś tam wydaje dziwne odgłosy, a kot śpi skulony w twoich nogach, to masz to gdzieś, już z przyzwyczajenia myślisz “kot, a co tam” i momentalnie zasypiasz.

Przejdźmy do dorastania. Kot, gdy dorasta, coraz bardziej się uspokaja. Dziecko wprost przeciwnie, dopiero się rozkręca. I tak, gdy będziesz musiała przejść z dzieckiem przez fazy dzikich awantur, że nie chcesz mu kupić zabawki, więc go nie kochasz, potem pyskowania, trzaskania drzwiami i wreszcie pierwszych imprez, podczas których będziesz siedziała jak na szpilkach, myśląc, czy twoje dziecko właśnie przypadkiem gdzieś się ostro nie schlewa, z kotkiem wciąż będzie chodziło tylko o pełną michę, czystą kuwetę i ewentualnie jakiegoś śmiecia do zabawy (w ramach urozmaicenia zamiast nakrętki od butelki możesz mu rzucić korek od wina). Kotałek nie będzie pyskował, obrażał się i trzaskał drzwiami. Co najwyżej udrapie Cię do krwi, ale tu znów wracamy do niemożliwości gniewania się na kotka – jedno spojrzenie na jego mordkę i cała złość przechodzi.

Kolejna rzecz – kotek nie narobi Ci wstydu przy znajomych. Gdy będziesz siedziała we własnym salonie w gronie przyjaciółek popijając kawkę i delektując się chwilą spokoju, możesz być pewna, że od strony kuwety nie dobiegnie Cię nagle wrzask “mamo, wytrzyj mi pupę!”. Z dzieckiem to bardzo prawdopodobne (oczywiście, od strony jego nocnika… no, chyba, ze jednak nauczyłaś go korzystać z kuwety), one zawsze wybierają sobie takie momenty (wiem, co mówię, bo ja zawsze wybierałam takie momenty).

I wreszcie, syndrom opuszczonego gniazda. Z kotkiem Ci to absolutnie nie grozi (chyba, że go wypuszczasz na dwór, wtedy różne rzeczy mogą się zdarzyć, dlatego kotka najlepiej trzymać w domu). On, gdy dorośnie, nie zapragnie wynieść się jak najdalej od Ciebie i widywać Cię tylko od święta. Wręcz przeciwnie, wciąż będzie spragniony twojej miłości, jego różowe poduszeczki na łapkach wciąż będą tak samo słodkie, a miękki włochaty brzuszek będzie dalej się prosił o wtulenie w niego twarzy. I nawet gdy kotek będzie dorosły, nie będzie się wstydził tego, że cmokasz go w łepek przy znajomych.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w niektórych dziedzinach to jednak bobas dominuje nad kotem i będąc uczciwą personą, oddaję dziecku te punkty za niełażenie po kredensie i niewkładanie brudnych łap do cukierniczki, niezostawianie sierści na ubraniach (jak się ma białego i czarnego kota to jest to straszną zmorą) oraz niedrapanie torebek i butów. Jeśli jednak podliczymy te wszystkie punkty, dziecko wciąż zostaje daleko w tyle za kotem.

* Chociaż i bez żartów uważam, że koty to o wiele fajniejsza sprawa niż dziecko. I dla tych, którzy się zapowietrzyli z oburzenia i zamierzają napisać mi, że jeszcze dorosnę do dziecka, mam tutaj gotową odpowiedź ;)