NAJWSPANIALSZY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE

Nikt nie będzie dla Ciebie lepszym partnerem niż Ty, bo nikt, choćby nie wiem, jak cudowna by to była osoba, nie potrafi czytać Ci w myślach. Z tego samego powodu Ty jesteś dla siebie najlepszym przyjacielem. A przynajmniej tak powinno być…

Zastanawiam się, dlaczego traktujecie samych siebie tak słabo. Poświęcacie się dla innych kosztem własnego czasu, mimo, że często nie macie na to ochoty. No, ale przecież dla miłości czy przyjaźni trzeba się poświęcać! Bo… bo tak i już, koniec, kropka. Poza tym poświęcaniem się, spędzaniem czasu na tym, co Was nudzi (ale przecież związek to kompromisy!), jesteście dla samych siebie najsurowszymi sędziami. Opieprzacie się za byle co, biczujecie się w myślach za pierdołę, która zdarzyła się tydzień temu i o której nikt prócz Was już nie pamięta. Nadinterpretujecie, za bardzo wszystko analizujecie (nie, to nie tylko przypadłość kobiet). Nie lubicie siebie. Nie traktujecie siebie poważnie, tylko jak dziecko, którego ciągle trzeba pilnować, bo jak tylko spuści się z niego wzrok, to zaraz coś spsoci. Mówicie sobie przede wszystkim “muszę…”, zapominacie o “chcę…”. Smutne.

Polecam taki styl, że traktuje się siebie jako najwspanialszego człowieka na świecie. Robię tak przynajmniej od kilku miesięcy i nigdy nie byłam szczęśliwsza. Niemal codziennie wieczorem uśmiecham się do siebie przed snem i myślę sobie “cholera, naprawdę fajne to moje życie!” (a nie mam milionów monet, chłopaka, podróży co weekend i w ogóle za dużo czasu też nie mam). I cały sekret tkwi właśnie w tym, żeby pogodzić się ze sobą, nie traktować się jako dzieciaczka, który wymaga ciągłej kontroli i ciągłej analizy tego, co robi i czy dobrze robi, ale jako dorosłą bardzo spoko osobę, taką, którą sami byśmy chcieli poznać. Taką najlepszą na świecie, co robi dużo fajnych rzeczy, takich, które oczywiście lubi, takich, które chce robić, a nie musi. Takim właśnie partnerem najlepszym, jak z marzeń, jak z komedii romantycznych, i takim najlepszym przyjacielem! Naprawdę polecam taki styl. Bo słabo, jeśli ciągle się dla kogoś poświęcacie, czy to partner, przyjaciele czy rodzina. Fajnie, jak macie kogoś takiego, dla kogo chcecie się poświęcać, dla kogo nie jest Wam żal poświęcać swojego czasu, na pewno bardzo go kochacie czy coś tam, ale chociaż raz na jakiś czas, nie wiem no, raz na tydzień na przykład, bądźcie egoistami, uprzyjcie się przy swoim albo powiedzcie “sory, kochanie, dziś bawię się sam(a)” i róbcie po prostu coś, co Wam sprawia frajdę. Dla mnie takie coś to jest na przykład bieganie, czytanie książek, pisanie bloga, przesiadywanie w plenerze (czy to w jakiejś fajnej kawiarni na tarasie czy to nad wodą albo w parku) z herbatką i jakimś ziomeczkiem lub Kindle. Polecam czasem sobie też odpuścić, dla własnego zdrowia psychicznego, i zamiast do późna siedzieć nad jakimś projektem (bo muszę, o Borze, bo inaczej umrę!) olać wszystko i iść wcześniej spać i przespać sobie te 12 godzin! Naprawdę, fajnie tak traktować siebie jako najwspanialszego człowieka i pozwalać sobie na więcej, a o porażkach i wtopach zaraz zapominać, albo się z nich śmiać, zamiast je rozpamiętywać i analizować w nieskończoność.

Trzeba też siebie polubić, a właściwie to pokochać nawet, tak mega mega, bo wtedy wszystko jest łatwiejsze. Bo jak człowiek lubi sam siebie i samemu mu ze sobą dobrze, to nie będzie szukał rozwiązań swoich problemów u innych, sam wszystko sobie ogarnie. No i nie będzie mu przeszkadzało to, że coś robi sam, nie będzie ciągle lgnął do ludzi, byle być w towarzystwie, nawet właśnie za cenę tego, że robi coś, co go nudzi. Kiepsko też jest, moim skromnym zdaniem, jak chcesz iść na jakiś film do kina albo na spektakl do teatru albo nawet gdzieś pojechać, a nie masz z kim, bo partner nie lubi morza, bo żaden z przyjaciół nie lubi teatru i takie tam, więc rezygnujesz, bo jak to tak samemu, głupio jakoś. Pf, śmieszne. Samemu też jest fajnie robić coś, czym się jarasz albo pojechać w jakieś przyjemne miejsce. No, ale do tego to trzeba siebie lubić, a dzięki temu dobrze się czuć w swoim towarzystwie. Serio, serio.

Takie mam dla Was zadanie: pomyślcie, co lubicie robić, a nie mieliście na to ostatnio czasu kompletnie. Zróbcie to jutro po pracy (chyba, że jeszcze macie wolne, szczęściarze!). Jeśli mieliście jakieś plany, to pieprzcie to, odwołajcie je i róbcie to, co lubicie, a zbyt często to przesuwacie na dalszy plan, bo macie ważniejsze rzeczy do roboty.

[źródło tytułowego zdjęcia]

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!