JAK USUNĄĆ TATUAŻ?

Czy można usunąć tatuaż? Jak to zrobić? Jaka metoda usuwania tatuaży jest najlepsza? I ile to kosztuje? Sprawdź!

Na wielu serwisach oraz co drugim blogu, którego właściciel(ka) ma tatuaż(e), znajdziecie rady dotyczące tatuaży: jak się przygotować, jak wybrać salon, jak pielęgnować dziarrę i takie tam bla bla bla, na które odpowiedzi i bez tego znaleźlibyście na pierwszym lepszym forum dotyczącym tatuażu. Ja postanowiłam podejść do tematu od trochę innej strony i napisać przede wszystkim to, o czym się raczej nie mówi. Bez “suchej” wiedzy, wszystko, oczywiście, z własnego doświadczenia.

ABC usuwania tatuażu

Nieważne z jakich przyczyn, zdarza się, że chcemy tatuaż usunąć. I tu zaczynają się schody… 

Po pierwsze – nie wierzcie, że tatuażu nie da się usunąć. Da się, jednak jest to proces bardzo bolesny, kosztowny i czasochłonny, dlatego wybierajcie lepiej takie miejsca, które nie będą przeszkodą w pracy (np. do łokci i nad kolana). Niestety, Polska to wciąż kraj pod tym względem zaściankowy. 

Mój tatuaż był przemyślany pod względami zawodowymi, tylko, że… plany zmieniły mi się o 180%. I zdecydowałam się na usunięcie.

Tatuaż wyglądał tak:

Próbowałam usuwania dwiema metodami, które Wam teraz pokrótce opiszę…

1. Metoda rejuvi

Jest to metoda polegająca na tym, że maszynką podobną do tej do tatuowania, wszczepia się pod skórę, na tatuaż, specjalny krem – rejuvi. Ponoć ma zachodzić reakcja polegająca na tym, że krem będzie “wyciągał” barwnik spod powierzchni skóry. Miejsce usuwania tatuażu jest po zabiegu dodatkowo smarowane specjalną maścią, która tworzy taką skorupę ochronną. Tego miejsca nie można potem moczyć przez ok. miesiąc, czyli czas jaki jest potrzebny, by barwnik został “wyciągnięty” spod skóry.
Skusiła mnie ta metoda ze względu na to, że zabieg miał być jedno-, ewentualnie dwurazowy.
Na próbę poszłam usunąć tatuaż z jednego palca, co kosztowało mnie 250 zł (powierzchnia ok. 1x1cm). Ból porównywalny do tego przy robieniu tatuażu.
Niestety, ta metoda kompletnie się nie sprawdziła. Połowa tatuażu mi znikła, ale w jej miejsce pojawiła się sroga blizna (będzie widać na zdjęciu niżej, po efektach lasera), a druga połowa nadal wyglądała identycznie, jak przed usuwaniem.

2. Usuwanie laserem rubinowym Q-switch Sinon

Laser rubinowy Q-switch Sinon jest najnowocześniejszym laserem do usuwania tatuażu, jaki jest dostępny w Polsce. Na pewno jest on dostępny we wrocławskim Centrum Terapii Laserowej, dokąd też się udałam. Jest to laser służący do usuwania ciemnych kolorów, przede wszystkim czerni, zieleni i niebieskiego. Jeśli macie bardzo kolorowy tatuaż, mogą być potrzebne inne zabiegi, o czym na pewno zostaniecie poinformowani przed zabiegiem. Mój tatuaż był czarno-czerwony, ale, o dziwo, czerwień schodziła na równi z czernią.
Tutaj nie wystarczy jeden czy dwa zabiegi, chyba, że macie kiepsko zrobiony tatuaż czy mocno wyblakły. Mój, jak widzieliście na zdjęciu, był bardzo wyraźny i ani trochę nie wyblakły, więc na dzień dobry usłyszałam, że będzie potrzebne przynajmniej 5 zabiegów.
Jeżeli chcecie znać cenę, można wysłać maila ze zdjęciem swojego tatuażu, a dostaniecie szacunkową kwotę, jaką będzie trzeba zapłacić za jeden zabieg. Mnie jeden zabieg na obu dłoniach kosztował 400 zł. Jak dotąd miałam tych zabiegów 3. Moje palce wyglądają obecnie tak:

Także konieczne będzie chyba te prognozowane 5 zabiegów w sumie.
Sam zabieg jest bardzo bolesny, mimo, że jest coś w rodzaju znieczulenia – nadmuch zimnego powietrza. Laser, bądź co bądź, powoduje oparzenia. Tatuowanie na kostkach palców było bardzo bolesne, najbardziej ze wszystkich moich tatuaży, ale uwierzcie, że tatuowanie przy usuwaniu laserowym to pikuś.
Przed zabiegiem musimy ubrać specjalne okulary, chroniące nasze oczy przed promieniowaniem. Samo usuwanie nie trwało długo, bo w sumie ok. 5 minut (obie dłonie). Następnie miejsce usuwania jest smarowanie olejem z rokitnika syberyjskiego oraz oklejane plastrami i bandażowane. W ciągu godziny robią się wielkie bąble, jak to po oparzeniu. Przez tydzień musimy smarować te miejsca kremem nawilżającym czy też właśnie olejkiem z rokitnika (ja smarowałam tłustym kremem dermosan), ale możemy też je normalnie myć, nie tak jak w metodzie rejuvi. Po ok. tygodniu bąble zejdą, osocze z nich wypłynie i te miejsca zaczną się goić. Kolejny zabieg można zrobić po ok. miesiącu. Niestety, do tego bólu nie da się przyzwyczaić… Ale laser przynajmniej działa, w przeciwieństwie do metody rejuvi.

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!